Tomasz Pilikowski, Kropki w paski

Portret na zamówienie

Przykład obrazu autorstwa Tomasza Pilikowskiego.

Portret na zamówienie

Firma Portretowa Pilikowski to koncepcja inspirowana firmą portretową Witkacego. Witkacy koncentrował swoje poszukiwania artystyczne wokół teorii czystej formy. Spisywał teoretyczne rozważania, analizował formalno-teoretyczno-filozoficzne wątki malarstwa i próbował definiować drogę do metafizyki. Prawdziwe malarstwo miało dawać prawdziwego kopa. Tymczasem jak zawsze ściągały go na ziemię obciążenia związane z pieniędzmi. Męczenie duszy które znamy wszyscy – rachunki, życie codzienne, wikt i opierunek, znieczulenie u dentysty. Jednym z najbardziej wyrazistych przejawów zamęczania człowieka kwestią pieniędzy jest podatek który trzeba płacić za pobyt nad morzem. Jeśli ktoś chce nacieszyć oko widokiem linii horyzontu to czeka go konieczność uiszczenia opłaty klimatycznej czy raczej, jak to się faktycznie nazywa – opłaty miejscowej. Jest ona nakładana na osoby fizyczne które ośmielą się przebywać ponad dobę w miejscowości w której stwierdzono niski poziom zanieczyszczenia powietrza lub określono jako atrakcyjną turystycznie.
Tego typu regulacje skłoniły Witkacego do poszukiwania środków finansowych. Firma Portretowa S.I Witkiewicz to odpowiedź artysty na konieczność generowania przychodów finansowych. Koncepcja jest inspirująca nie tylko z uwagi na samą ogólną koncepcję, ale także z powodu bardzo dobrych konkretnych rozwiązań technicznych. Firma Portretowa Witkacego miała swój słynny regulamin. Tenże regulamin przeciwdziałał ewnetualnym konfliktom i nieporozumieniom. Wiele z tych rozwiązań adoptuję w Firmie Portretowej Pilikowski.
Przypatrzmy się paragrafowi nr 2 z regu;aminu Witkacego:

„§ 2. Zasadniczą nowością firmy w stosunku do przyjętych zwyczajów jest możność odrzucenia portretu przez klienta, jeśli portret czy pod względem wykonania, czy podobieństwa nie odpowiada klientowi. Klient płaci wtedy 1/3 ceny, przy czym portret przechodzi na własność firmy.(…)
Zasada ta wprowadzona została dlatego, że nigdy nie wiadomo, czym kogo zadowolnić można.”

Warto pochylić się też nad paragrafem trzecim napisanym przez Witkacego:

§ 3. Wykluczona absolutnie jest wszelka krytyka ze strony klienta. Portret może się klientowi nie podobać, ale firma nie może dopuścić do najskromniejszych nawet uwag, bez swego specjalnego upoważnienia. Gdyby firma pozwoliła sobie na ten luksus: wysłuchiwania zdań klientów, musiałaby już dawno zwariować. Na ten paragraf kładziemy specjalny nacisk bo najtrudniej jest wstrzymać klienta od zupełnie zbytecznych wypowiedzeń się. Portret jest przyjęty lub odrzucony – tak lub nie, bez żadnego umotywowania. Do krytyki należy również konstatowanie podobieństwa względnie niepodobieństwa; uwagi co do tła, zakrywanie ręką części narysowanej twarzy w celu dania do zrozumienia, że ta część właśnie się nie podoba, powiedzenia takie, jak: „Jestem za ładna”, „Czy ja jestem taka smutna?”, „To nie jestem ja”, w ogóle wszystko, a to tak pod względem dodatnim, jak ujemnym. Po namyśle, ewentualnie poradzeniu się osób trzecich, klient mówi tak (lub nie) i koniec – po czym podchodzi (lub nie) do tak zwanego „okienka kasowego”, to znaczy po prostu wręcza firmie umówioną sumę. Nerwy firmy ze względu na niesłychaną trudność zawodu tejże muszą być szanowane.

Z uwagi na konieczność funkcjonowania w społeczeństwie założył Firmę Portretową

Portret na zamówienie, kolektyw artystów pod kierunkiem Tomasza Pilikowskiego, absolwenta warszawskiej ASP